Muzeum Tatrzańskie im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. Otwarte w 1889 roku

Tajemnicze Tatry, cz.3 Schronisko na Pysznej – magiczne miejsce

Tajemnicze Tatry to także niezwykłe, chciałoby się powiedzieć – magiczne miejsca. Dawne altany i schroniska. Jednym z nich w okresie międzywojennym było legendarne schronisko klubu sportowego SN PTT na Hali Pysznej. Legendarne, tym bardziej że wokół pyszniańskich historii powstała wspaniała książka Wandy Gentil-Tippenhauer i Stanisława Zielińskiego „W stronę Pysznej”. W trzeciej części tajemnic Tatr opowiemy o tym miejscu.

 

widok na ośnieżoną panoramę Tatr Niewielka polanka śródleśna. Zarośnięta niewysokim, świerkowym lasem. Wciśnięta zgrabnie pomiędzy dwa szumiące potoki. Położona na wysokości ok. 1240 m, około dwustu metrów poniżej Polany Młyniska w Dolinie Pyszniańskiej, w Tatrach Zachodnich. W trawach i lasku resztki ruin. To tutaj znajdowało się w latach 1909-1945 legendarne schronisko na Hali Pysznej. A co po nim pozostało? Widać charakterystyczny murek, a właściwie kilka niewielkich murków, stanowiących podmurówkę. Obrośnięte mchem kamienie, odwodnienie i studnię. W miejscu, gdzie stało schronisko, urósł już las. Wśród pozostałości po wyposażeniu budynku znajduję jedno, mocne poskręcane, metalowe łóżko. Pewnie niejedną z pyszniańskich historii mogłoby opowiedzieć… I tyle. Pyszna była magicznym miejscem i celem tego tekstu jest to, by chociaż trochę to miejsce i jego historię oraz magię wskrzesić.

 

narciarze stojący w strojach z początku XX wieku

 

Stary szałas pasterski (1910-1936)

Pyszna szybko stała się narciarskim Eldorado, ulubionym miejscem zakopiańskiej, narciarskiej ferajny.

Jako miejsce magiczne.

Południowy, ciepły wiatr kołysze smrekami. Cisza absolutna. Kiedyś jednak nie było tu pusto i cicho. W czasach pionierskich polskiego, a zwłaszcza zakopiańskiego narciarstwa, było tu gwarno i tłoczno. Kariera Pysznej zbiegła się z początkami zakopiańskiego narciarstwa. W 1907 roku powstał Zakopiański Oddział Narciarzy Towarzystwa Tatrzańskiego (ZON TT), jeden z pierwszych klubów narciarskich w Galicji, założony przez Zaruskiego, Barabasza i Karłowicza. Jedną z form działalności klubu było zagospodarowywanie szałasów na zimę. Z czasem te szałasy zmieniły się w pierwsze tatrzańskie schroniska. Wtedy właśnie (lata 1908-1909) wzrok zakopiańskich „wyrypiarzy” zwrócił się w stronę starego, dwuizbowego szałasu pasterskiego na Pysznej. Okoliczne tereny, wielki pyszniański kocioł, rozległe „bule” Siwych Sadów, nęciły długimi zjazdami i pierwszymi wejściami. Dlatego też klub ZON TT wydzierżawił szałas od zarządu dóbr hr. W. Zamoyskiego na lat 99. Schronisko było niezagospodarowane do 1936 r., a więc przez ok. 26 lat. Początkowo miało tylko jedną izbę z piecem, prycze, a w 1912 r. zagospodarowano drugą izbę. Z czasem nazwano ją „Izbą Lorii”. Słynęła z tego, że była bardzo zimna i dlatego niechętnie w niej nocowano. W schronisku mogło nocować wówczas na raz zaledwie 10 osób, ale nieraz spało tam dwa razy tyle. Na jego wyposażeniu były także piła, siekiera, dzban na wodę i miotła. Schronisko oferowało niezwykle siermiężne warunki bytowania w górach, ale „wiara” narciarska, jak piszą Zieliński i Ruda Wanda, ciągnęła do niego jak do raju. Narciarskiego raju. Może właśnie dlatego, z powodu spartańskich warunków i oddalenia od „cywilizacji” Pyszna była magicznym miejscem dla ówczesnego pokolenia narciarzy.

 

pozowane zdjęcia turystów przed schroniskiem na Pysznej

 

Schronisko im. Władysława Strzeleckiego (1936-1945)

Dojście do Pysznej i jej skarbów też nie było łatwe. Z Dworca Tatrzańskiego,  od sekretarza PTT Ignacego Bujaka, zabierano ciężkie, ważące kilka kilogramów korby, potrzebne do otwarcia schroniska. Potem wchodziło się w pyszniański las. Po godzinie podejścia dochodzono do schroniska. Jak pisali autorzy „W stronę Pysznej”, czasem korby nie puszczały i towarzystwo siedziało przed schroniskiem i z pół godziny, zanim udało się wreszcie wejść do środka.  Z czasem wybudowano dla narciarzy wygódkę, wówczas narciarze mówili, że OO pod dachem to nie wygódka, ale prawdziwy miód w gębie. Z czasem towarzystwo dorobiło się piły, siekiery i garnka (ponoć był dziurawy, dlatego nikt go nie ukradł). Jednak dobytek Pysznej, zgromadzony z tak wielkim trudem przez narciarzy wyparowywał ze schroniska w tempie zaiste kosmicznym. To zginęła łopata, kiedy indziej wiadro na wodę, szafka z jedzeniem itd., ostał się tylko garnek, którego z wiadomych względów nikt nie chciał ukraść.

Dlatego w 1936 r., zarząd klubu sportowego SN PTT, podjął słuszną decyzję o otwarciu schroniska przez cały rok. Zresztą nowe schronisko w niczym nie przypominało dawnego, pasterskiego szałasu. Było znacznie większe. Dobudowano kilka izb, narciarnię i suszarnię. Łazienki i toalety. Słowem powstało ładne, duże i pojemne schronisko, w którym mogło nocować do 80 osób. Styl starej Pysznej został jednak utrzymany. Na ścianie wisiały stare korby i narty, pamiętające jeszcze czasy pionierów „białego szaleństwa”. Wzbogacono także wyposażenie schroniska o 30 koców, 20 poduszek pierzanych, gaśnicę itd. Schronisko zostało wyposażone w oświetlenie gazolinowe, które wykonała firma Bedrich z Bielska. Oświetlenie to wykonano do grudnia 1936 r. Otwarcie obiektu odbyło się wcześniej, 13 września 1936 r. W protokołach SN PTT czytamy: – Uroczystość odbyła się w poważnym nastroju. Przed odsłonięciem tablicy z nazwaniem schroniska im. Władysława Strzeleckiego przemówił dyr. Malicki, poczem odbył się skromny obiad, wycieczka pod Przełęcz Pyszniańską i powrót autobusami do Zakopanego. W latach 1933 – 1936 dzierżawcą schroniska był znany narciarz, Stanisław Karpiel z Kir. W schronisku znajdowała się też stacja TOPR. Jak podaje Janusz Konieczniak, w „Encyklopedii schronisk tatrzańskich”, 29 grudnia 1937 r. odbyło się uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej, poświęconej patronowi schroniska, Władysławowi Strzeleckiemu. Potem kierownikiem schroniska został Stanisław Marusarz.

 

na zdjęciu Józef Oppenheim z psem owczarkiem podhalańskim

 

Ludzie Pysznej…

Pyszna była w latach międzywojennych miejscem, które chętnie odwiedzali latem i zimą – głównie zimą – słynni zakopiańscy narciarze, taternicy, działacze turystyczni i kolorowi ludzie spod znaku drewnianej narty i czekana. „Wyrypiarze”. Ludzi mniej i bardziej stateczni. Oni tworzyli atmosferę miejsca, bo barwa Pysznej wynikała po części z barwnych postaci, które do tego miejsca docierały. Na zdjęciach widać przedstawicieli przynajmniej trzech pokoleń zakopiańskich narciarzy. „Weteranów”, pamiętających czasy prymitywnego, niezagospodarowanego szałasu, zawodników, takich jak chociażby Stanisław Marusarz – dzierżawca schroniska i narciarską młodzież. Między innymi bywali tutaj: Stanisław Barabasz – stateczny Dyrektor Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem, jeden z pierwszych narciarzy tatrzańskich i pierwszy prezes klubu narciarskiego ZON TT (Zakopiańskiego Oddziału Narciarzy Towarzystwa Tatrzańskiego), autor świetnej książeczki „Wspomnienia narciarza”, pokazującej w barwny sposób jakie były początki narciarstwa w Tatrach Polskich. Zaglądał na Pyszną Mariusz Zaruski, pierwszy kierownik TOPR, świetny narciarz, niekwestionowany przywódca zakopiańskiej kompanii narciarskiej do 1914 r., kiedy wiedziony patriotyzmem pojechał na wielką wojnę.

Odwiedzała to miejsce elita narciarzy: Leon Loria, Stanisław Zdyb, Józef Lesiecki, Gustaw Kaleński „Tate”, Władysław Pawlica – instruktor wielu kursów narciarskich na Pysznej, Józef Oppenheim, Wanda Gentil-Tippenhauer „Ruda”, Franciszek Bujak, Józef Bujak, Ignacy Bujak – sekretarz klubu SN PTT, Józef Faden, bracia Kazimierz i Aleksander Schiele – słynni producenci nart, właściiele „pierwszej mechanicznej wytwórni nart” przy ul. Kasprusie w Zakopanem, Helena Marusarzówna, Zofia Stopka-Olesiak, słynni zawodnicy, bracia Stanisław i Jan Kula, Stanisław Marusarz, Jan Marusarz, Zdzisław Rittersschild „Wujek”, Władysław Ziętkiewicz „Kociuś”, Ela Ziętkiewiczowa, Zofia Stopka-Olesiak, Stanisław Zubek, Aleksander Bobkowski, Henryk Szatkowski, Andrzej Krzeptowski II, Stanisław Faecher, Zdzisław Motyka, Stanisław Motyka, Bronek Czech, Władysław Czech, Antonina Stopka-Olesiak – gospodyni schroniska oraz liczna grupa turystów-narciarzy, zakochanych w Pysznej. I wielu innych znanych i jeszcze więcej tych, których losy i nazwiska nie oparły się zabójczemu działaniu czasu i pozostali bezimienni. Pyszna za to pozostała i przetrwała w pamięci kolejnych pokoleń turystów i narciarzy.

 

widok na drewniany budynek schroniska Pyszna

 

Pożółkła księga schroniskowa

Na stole schroniska, w jego głównej jadalni, znajdowała się księga pamiątkowa. Kto chciał uwiecznić swój pobyt w legendarnym miejscu, wpisywał się. Niektórzy rysowali wcale nienajgorsze rysunki. Księga  pełna jest interesujących wpisów, wierszy i anegdot. Dzisiaj leży w klubowym archiwum klubu SN PTT 1907 Zakopane przy ul. Kasprusie. Znajdziemy w niej liczne nazwiska znanych narciarzy, portret Rudej Wandy, ale także wpisy zwykłych turystów, którzy latem i zimą ciągnęli na Pyszną. Jest też kilka wpisów obcojęzycznych. Na pierwszej stronie czytamy: Księga pamiątkowa schroniska na Hali Pysznej im. Władysława Strzeleckiego. Uprasza się P.T. turystów o umieszczanie w księdze swych uwag, rysunków, itp. na możliwym poziomie literackim, artystycznym. Uprasza się również nie wydzierać kartek. Zarząd SN PTT. Oto 10 przykazań dla tych, którzy dotrą na Pyszną:     Oto dziesięć przykazań dla bywalców tego przybytku:

 

  1. Nabrać dużo powietrza w płuca, gdyż w pokojach jest go mało.
  2. Nie stukać, nie pukać, nie jeść, w pokojach naturalnie, nie pluć, nie kasłać, nie kichać.
  3. Nie chrapać, nie „sapać”.
  4. Nie chodzić (gdyby zaszła potrzeba to boso).
  5. Nie bić się i nie wymyślać.
  6. Nie wchodzić do schroniska inaczej jak na głowie.
  7. Nie kraść, nie „buchać”.
  8. Wchodząc do schroniska zameldować się koniecznie, imiona prababki, babki i dziadków.
  9. Nie zapominać skądeś przybył.
  10. Ile razy do roku spowiadasz się i gdzie wyjeżdżasz i jakie masz zamiary na przyszłość.

Na Pysznej SN PTT zorganizowało wiele zawodów narciarskich, np. coroczny bieg zjazdowy z Pyszniańskiej Przełęczy, organizowany w kwietniu lub maju. 17 kwietnia 1937 odbył się tutaj jubileusz 30-lecia SN PTT-Zakopane. Rozegrano kilka konkurencji, między innymi biegi zjazdowe pań, seniorów, juniorów i old-boyów z kotła pod Pyszniańską Przełęczą. Uczestniczyły w nich dwa pokolenia narciarzy, pierwsze, starych „wyrypiarzy” i drugie, młodych zawodników. Widać w księdze podpisy: Henryka Bednarskiego, Józefa Oppenheima, Zdzisława Ritterschilda, Stanisława Zubka, Kazimierza Schiele, a z pokolenia młodszych: Zosię Stopkówną, Stanisława Kulę i wielu innych. Schronisko prowadził wtedy świetny zawodnik SN PTT, wicemistrz świata w skokach narciarskich, Stanisław Marusarz. Marusarz jednak w 1940 r. zniknął z Zakopanego. Wybuch II wojny światowej zatrzymał zainteresowanie Pyszną i zamknął jej dzieje. Schronisko stało puste. Jesienią 1940 r., obiekt, jako dzierżawca, przejął Andrzej Krzeptowski II. W jego imieniu schronisko prowadziła Antonina Stopka-Olesiak (do 1944 r.). W 1944 r. jak podaje Konieczniak, schroniskiem zajął się Kazimierz Musil-Tarłowski, ale potem do zimy 1944/45 obiekt stał pusty. Był w związku z tym stale szabrowany. Wreszcie 4 stycznia 1945 r. w czasie walk z partyzantami sowieckimi, Niemcy ostrzelali schronisko pociskami artyleryjskimi i schronisko na Pysznej spłonęło. Według innej wersji, mniej znanej od oficjalnej, spalili je sami partyzanci. Historia schroniska na Pysznej zakończyła się raz na zawsze.

 

widok na ośnieżone tatrzańskie szczyty

 

Rację miał Opcio, pisząc, że nieraz jest tak, że schroniska, stare „budy” tatrzańskie, odchodzą wraz z ludźmi – symbolami pewnej epoki. Tak właśnie stało się w przypadku Pysznej i Oppenheima, który stare schronisko przeżył zaledwie o rok. Coraz mniej ludzi pamięta małą, śródleśną polankę i tętniący życiem budynek schroniska SN PTT na Pysznej. Ale Ona jest w nas. U niektórych bardziej, u innych mniej. U niektórych poszła w zapomnienie. Bo Pyszna to Pamięć o dawnych, dobrych czasach. Kultywowana choćby na corocznych spotkaniach w schronisku na Ornaku. I tak ma być. Miejsca bowiem, o takiej magii, jak Pyszna, zawsze warto przypominać.

Tekst: Wojciech Szatkowski/Muzeum Tatrzańskie

zdjęcia: archiwum Muzeum Tatrzańskiego, Wojciech Szatkowski i Anna Gąsienica-Daniel

 

na tle Tatr na śniegu narciarze w strojach z początku XX wiekuwidok na zimowe tatrzańskie szczyty panorama z określonego miejscaośnieżona panorama Tatrośnieżone tatrzańskie szczyty

 

 

 

Font Resize